Álvaro Palacios to od dobrych kilku dekad jedno z najgorętszych nazwisk winiarskiego świata. Uważany jest za jednego z pionierów odrodzenia winiarskiego w Europie. W Hiszpanii bezapelacyjnie numer jeden. Można zadać sobie pytanie, kim właściwie jest ten człowiek? Naprawdę aż tak wybitnym winiarzem, że nawet w naszpikowanej talentami Hiszpanii udało mu się stworzyć wina, które zyskały status kultowych? Czy może rozreklamowanym i sprawnie wylansowanym celebrytą, którego pełno w rozmaitych mediach – magazynach, portalach czy zestawieniach? Albo może rzutkim biznesmenem, z dużym wyczuciem podejmującym się kolejnych wyzwań, by potem z godną podziwu konsekwencją je realizować? Zapewne wszystkim po trochu.
Najmniej jest w nim chyba celebryty, bo choć jest o nim nieustająco głośno, to przyczyną zamieszania są jednak dokonania w postaci kolejnych doskonałych win, a nie osoba ich twórcy. Jak mało kto wydaje się też być wybitnym specjalistą od projektów specjalnych lub, jak kto woli, wręcz karkołomnych. I to jeszcze takim, któremu w przypadku każdego z nich udało się osiągnąć nie byle jaki sukces. A droga do tych sukcesów bynajmniej nie była usłana różami. W realizacji planów na pewno nie pomógł mu fakt przynależności do rodziny właścicieli jednej z riojańskich winiarni. Álvaro nie zamierzał obrać najbardziej oczywistej drogi i pracować na sukces przedsiębiorstwa rodzinnego. Szczególnie, że władzę w nim mocną ręką dzierżył ojciec, a on sam był zaledwie jednym z dziewięciorga rodzeństwa, i to nie synem pierworodnym. Postanowił poszukać własnej drogi...
Produkty : 45